Wiadomości
wszystkie
Recenzja filmowa nr 611: September 5 (PLAKAT)
Recenzja również na: mediakrytyk.pl
Nasze poprzednie recenzje alfabetycznie
Ten film trochę przemknął niezauważony, w czasie kiedy w kinach panowała u nas około oscarowa gorączka. A wielka szkoda, bo to bardzo ciekawa pozycja.
Akcja toczy się w podczas Igrzysk Olimpijskich w Monachium w 1972 roku, kiedy palestyńska organizacja Czarny Wrzesień przeprowadziła zamach terrorystyczny na ekipę sportowców z Izraela. Było to pierwsze tego typu wydarzenie transmitowane na żywo w telewizji, a film przyjmuje perspektywę dziennikarzy amerykańskiej stacji ABC, którzy znajdowali się w bliskiej odległości od rozgrywającego się dramatu.
Już sam koncept mnie zawojował. O tym, że można nakręcić trzymający w napięciu thriller w jednym pomieszczeniu, świadczy choćby „12 gniewnych ludzi” Sidneya Lumeta i „Winni” Gustava Mollera. Do tej listy mogę teraz spokojnie dopisać „September 5”, bo przez cały czas nie opuszczamy studia filmowego i zgromadzonych tam dziennikarzy, którzy szybko musieli zaakceptować fakt, że zamiast rozgrywek sportowych, będą transmitować atak terrorystyczny.
Z jednej strony mamy do czynienia z filmem na wskroś historycznym, ukazującym nam czasy dawno minionej telewizji „analogowej”, kiedy większość kwestii trzeba było załatwiać ręcznie, bez pomocy komputera. Proces cyfryzacji był jeszcze w powijakach, więc nagle palącym problemem okazuje się fakt, jak przemycić taśmę filmową z punktu A do punktu B, mijając kordon policji. Improwizacja w takich warunkach stanowiła prawdziwe wyznanie. Z drugiej strony samo podejście do przekazywania informacji za bardzo się od tego czasu nie zmieniło. Nadal najważniejsze jest „kto pierwszy, ten lepszy” i wyemitowanie jak najbardziej gorącego newsa. Nasi bohaterowie mają przy tym parę etycznych dylematów, zastanawiając się na przykład, czy godzi się pokazać śmierć na wizji.
Film trwa jedyne półtorej godziny i cały czas trzyma w napięciu, nawet jeśli zna się dokładnie przebieg tamtych wydarzeń. Podobało mi się jak umiejętnie wpleciono tu inne zagadnienia, jak choćby wciąż żywą pamięć o II wojnie światowej, czy traktowanie kobiet w miejscu pracy. Nie zaburza to tempa akcji, ale jednocześnie jeszcze lepiej osadza film w realiach tamtych czasów. Wszystko wypada tu bardzo wiarygodnie. I może nie jest to film z rzędu tych, które zmieniają oblicze kinematografii lub życie widzów, ale na pewno gwarantuje wciągający i napakowany emocjami seans.
(Ala Cieślewicz)
Reż. Tim Fehlbaum
Ocena: 7/10